1 Obserwatorzy
26 Obserwuję
emka96

emka96

"Kroniki Jaaru. Księga luster."

Kroniki Jaaru. Ksiega luster - Adam Faber

„Gdyby Harry Potter był dziewczyną,
nazywałby się Kate Hallander.”

Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że nie można skuteczniej zachęcić mnie do przeczytania nowej książki niż wspominając, że przypomina Harry’ego Pottera. „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” jest pierwszą przeczytaną przeze mnie w całości książką na własną rękę (i to jeszcze zanim poszłam do szkoły), skradł moje serce, i żadna inna pozycja nie zastąpiła tego wyjątkowego miejsca. Sięgając więc po „Kronikę Jaaru. Księgę luster” miałam nadzieję, że ta książka okaże się równie dobra, jeśli nie lepsza.

„- Jeśli chodzi o ten sklep, to… - Chciała
dokończyć, mówiąc „jeszcze o tym pogadamy”
ale ciotka miała własny pomysł na to zdanie.
- To nie ma w nim nic ciekawego – oznajmiła (…).”

Kate jest zwykłą nastolatką – a tak przynajmniej mogłoby się wydawać. Mieszka u ciotki, zgodnie
z życzeniem ojca chodzi do jednej z najlepszych szkół, przeżywa zauroczenie napotkanym chłopakiem i w zasadzie mogłoby się wydawać, że jej życie nie może być bardziej przyziemne. Nietrudno się jednak domyślić, że jest to tylko ułuda – ojciec i ciotka przez lata ukrywali przed nastolatką, że posiada magiczne moce i że powinna odbyć stosowne wykształcenie. Nadchodzi jednak dzień, w którym zmienia się wszystko – i chociaż brzmi to patetycznie, nic nie jest już takie samo.

Fion, fer, poszukuje swojej czarownicy, nie przejmując się kpinami swojej rodziny. W końcu, po kłótni z ojcem, wyrusza na jej poszukiwanie, nie chcąc już dłużej czekać. Przystaje na propozycję pomocy nimfy Erato, ignorując wewnętrzny głos, który mówi mu, że właściwie to nie powinien jej ufać, bo nie doprowadzi to do niczego dobrego.

Jawis, jednorożec, jest nieakceptowany przez całe stado. Szuka swojego miejsca na świecie i chce je znaleźć za wszelką cenę, nie jest to jednak tak łatwe, jak mogłoby się wydawać, bo gdy staje twarzą
w twarz ze swoim przeznaczeniem, ucieka. A gdy orientuje się, co może osiągnąć, jest już za późno.

„ – Ty? – spytała Kate. – Twój pan nie będzie
chyba zadowolony z tego powodu, prawda?
Erato zmrużyła nienawistne oczy.
- Mądry służy samemu sobie.”

W tle dookoła Jaaru, dookoła istniejącego równolegle do świata ludzi, zbliża się ogromne zagrożenia. Dawne konflikty odżywają, społeczeństwo tego świata już sobie nie ufa, nikt zdaje się nie rozumieć, że aby dać sobie radę, trzeba czasem przezwyciężyć swoje uprzedzenia. Tajemnicze pojawienie się Kate Hallander i to, że nic nie wie, niczego nie ułatwia – a już na pewno nie fakt, że w dziewczynie znajduje się tajemniczy i pradawny kamień, który wybrał ją na swoją opiekunkę.

„- Co to za kamień? – zapytała (…).
- Nie musisz tego wiedzieć. Kiedy dostanę
kamień, ty będziesz już martwa.”

W podsumowaniu już na wstępie muszę obalić tezę, jakoby Kate Hallander jest damską wersją Harry’ego Pottera. Nie. Nie jest – i nigdy nie będzie. Moja opinia może być spowodowana tym, że seria HP ma moje serce, natomiast nie mogę zestawić tych dwóch książek ze względu na ich podobieństwa. „Kroniki” są książką, którą warto przeczytać, jest to lektura lekka, której przeczytanie idzie dość szybko. Dość szybko, bo jak dla mnie pewne opisy były przydługie i pewne wątki – mimo że książkę już skończyłam – pozostają dla mnie niejasne.

Czy sięgnę po kolejny tom? Z całą pewnością tak. Nie lubię zaczynać jakiejś serii i jej nie kończyć. Natomiast z przykrością muszę opisać tą książkę jako jedną z tych, które przeczytam, odłożę na półkę
i wkrótce o niej zapomnę.

„Na krótki moment czas zatrzymał się ponownie,
by po chwili ruszyć i nigdy już nie zostać zatrzymanym.
Wyschnięta ręka w sarkofagu poruszyła się.”