1 Obserwatorzy
26 Obserwuję
emka96

emka96

Buntowniczka z pustyni - recenzja

Buntowniczka z pustyni. Tom 2. Zdrajca tronu - Alwyn Hamilton

Przeczytaliście już wszystkie książki o Dzikim Zachodzie i wciąż wam mało? Interesuje Was świat Dalekiego Wschodu i dalekie pustynie? Trafiliście idealnie! Alwyn Hamilton w swojej „Buntowniczce z pustyni” łączy to wszystko i jeszcze więcej.

„- Wystarczająca trudno jest znaleźć mężów

dla twoich córek. – Ciotka Farrah była poirytowana.

- A teraz chcesz, żebym zatroszczyła się o męża

dla bękarta twojej siostry?

- Wobec tego ja ją poślubię.”

Amani chce uciec z domu, by za wszelką cenę uniknąć konieczności poślubienia własnego wuja, u którego zamieszkała po śmierci matki. W Dustwalk, gdzie mieszka, kobiety nie mają żadnych praw. Ich życiem żądzą zachcianki mężczyzn. Dziewczyna chce wyrwać się ze świata, w którym jedyne, co może zrobić, to słuchać mężczyzn i móc w końcu sama decydować o swoim życiu. Na swojej drodze spotyka tajemniczego Jina, od którego żąda, by ten pomógł jej uciec. Chłopak nie zgadza się, nie podając jej powodu. Kiedy w końcu Amani udaje się opuścić rodzinną miejscowość, z powrotem napotyka na swojej drodze Jina. I tym razem już się nie rozstają, chociaż los stawia na ich drodze wiele przeszkód. Jin coś ukrywa – a Amani postawiła sobie za cel odkrycie, co to jest. Gdyby nie wypadek na pustyni, nigdy by się tego nie dowiedziała. Chłopak nie ma wyjścia i jeśli chce przeżyć, musi ujawnić część informacji o sobie, które do tej pory chciał zachować dla siebie. Po pierwsze, dowiaduje się, kim był jej ojciec i potwierdza się informacja, że człowiek, który wychowywał ją przez kilkanaście lat, nie był jej prawdziwym ojcem i że może posiadać pewne ukryte moce.

Dziewczyna, która do tej pory znała tylko Dustwalk, zostaje rzucona w wir wydarzeń i poznaje życie, którego nigdy wcześniej nie doświadczyła. Nagle może mieć wolną wolę, chodzić, gdzie chce i nie musi nikomu spowiadać się z tego, czym się zajmuje. Może też najeść się do syta, czego doświadczała bardzo rzadko, a pożywienia nikt nie musi ukrywać. Jednocześnie zostaje ujawniona jej przeszłość. Amani jednocześnie dowiaduje, że znajduje się w centrum rebelii, która wstrząsnęła krajem i że jedyną możliwością zakończenia jej jest zdobycie tajnej broni, która może niszczyć miasta i nigdy się nie kończy. Co – lub kto – jest tą bronią, jest kolejnym sekretem, który musi odkryć główna bohaterka.

„Nieważne, gdzie się znajdujemy,

nic nie zmieni tego kim jesteśmy (...).

Jeśli tutaj byliśmy bezwartościowi,

dlaczego miałoby to się zmienić gdzieś indziej?.”

Przygody Amani są o tyle niestandardowe, że – zwłaszcza na początku – autorka nie używa znanego schematu „problem-rozwiązanie”, wręcz przeciwnie – problemy się piętrzą, jakakolwiek próba rozwiązania jest niemożliwa, a bohaterka wplątuje się w coraz bardziej niebezpieczne sytuacje. Pojawiają się nie tylko sceny rodem z Dzikiego Zachodu, takie jak walki w pociągu, ale również te jak z krajów Bliskiego Wschodu – kobiety nie mają prawa głosu, mężczyźni podejmują wszelkie decyzje, bo jakiekolwiek odstępstwo jest sprzeczne z religią i, co chyba najważniejsze, jest grzechem.

„Buntowniczkę z pustyni” zabrałam ze sobą na późne wakacje. Czytałam ją w wolnych chwilach, które wykradłam między snem, jedzeniem lub zwiedzaniem. Książka jest niesamowita – pustynia, konie, dżiny, czary, potężne moce – to wszystko robi wrażenie. Książkę czytało się bardzo szybko i lekko, a przede wszystkim – przyjemnie.  Tak więc – polecam. Bo cała książka jest taka jak w opisie – bardziej wybuchowa niż proch strzelniczy. I mam nadzieję, że kolejne książki będę mogła opisać tak samo.

„Kiedy opowieść o tym dniu dotrze do Sułtana,

nikt mu nie powie, że stanowiliśmy małą grupkę

zmęczonych i żałośnie wyglądających buntowników.

(…) Dowie się tylko, że zwyciężyliśmy i nadal żyliśmy.

A jutro po raz wstanie słońce wstanie nad nową pustynią.”